poniedziałek, 3 lutego 2014

.






 Zawsze spotykałem dziwne osoby. Ładniej by było napisać “ciekawe”, ale nie - dziwni. Może będę bardziej konkretny. Chodzi oczywiście o płeć piękną. Kobiety z reguły są dziwne, a faceci? Chociaż…. faceci chyba umieją lepiej udawać, ukrywać. Sam jestem dziwny i mój minus jest taki, że jestem otwartą książką. Czasem nawet można mnie nazwać audiobookiem - lubię mocno krzyczeć o swoich uczuciach. Mężczyzna gra mężczyznę, bo tak jest łatwiej, bo kobiety lubią mężczyzn. Prawda jednak jest inna. Każdy mężczyzna to w środku brzydka bezbronna dziewczynka, która boi się ogromnej ilości rzeczy. Pająków, miłości, śmierci, spotkań z obcymi, za dużych rękawów, czy uczuć. Ale jesteśmy mężczyznami! Piwo, bigos i igrzyska! Piwo, bigos i igrzyska!

Po czym poznać, że mi jest przy kimś dobrze? Jeśli uda Ci się spędzić ze mną kilka godzin, patrząc się jedynie w sufit i rozmawiając o głupich rzeczach to - tak, lubię  Cię. To był jeden z tych dni. Szczęściem było, że mieliśmy wolny dom mojego ojca. Wyjechał gdzieś w sprawach biznesowych i zostawił dość ładną kawalerkę w centrum miasta. Czasem mu tego zazdroszczę.  Świetna praca, rozwodnik, przystojny, no i kupa hajsu. Mieszkanie było średnich rozmiarów, ale urządzone z rozmachem. Miało to, co każdy singiel chciałby mieć. Barek z drogimi alkoholami, wielki telewizor, konsole, skórzaną kanapę, świetny system audio, wspaniały taras. Te wszystkie rzeczy nie były tak interesujące, jak wielkie łóżko z metalową ramą. Każdy szanujący się maniak miłości (seksu), czułych igraszek (seksu) oraz seksu, marzy o takim czymś. On to miał, a ja miałem okazje z tego czasem skorzystać.

Właśnie zacząłem się zastanawiać skąd ją znałem. Czy to jedna z tych niewielu znajomości, które poznałem przez znajomości? Możliwe. Może dlatego była taka dziwnie magiczna. Leżeliśmy na tym kosmicznym łóżku.  Nasze nagie ciała, wciąż jeszcze ociekające z podniecenia, drgały co chwila i ocierały się jakby ostatkiem sił prosząc o więcej rozkoszy. To była jedna z tych osób, która interesowała się wszystkim przez swój krótki okres życia. Tańce, różańce, śpiewanie, skakanie i ruchanie. Spoczywaliśmy tak w poprzek materaca. Powoli udawało nam się uspokoić oddech, a nasze ręce krążyły po swoich ciała już chyba tylko z rutyny.   Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, ale nagle zeszliśmy na temat ludzkich głosów. Barw, które są męskie, czemu moja nie jest, co kto lubi, jak ocenia. Wierzycie, że każdy człowiek ma jakąś supermoc? Jej mocą było widzenie dźwięków w kolorach.
Mój był brzoskwiniowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz