"Nie jestem przystojny. Mam za duży nos, który, choć nie jest haczyko
waty, ma na grzbiecie wypukłość. Nie jestem łysy, ale, oględnie mówiąc,
moje włosy trudno uznać za gęste. Bliżej im do rzadkich, wzmocnionych
Rogainem kłaków sterczących mi na czubku głowy jak krzaki. Oczy mam
małe i wyłupiaste, choć niepozbawione żywiołowego błysku. Ten ostat
ni nie ma jednak szans na ujrzenie światła dziennego, gdyż nie widać go
zza okularów. Po obu stronach czoła mam wklęsłości, które zresztą lu
bię, bo wierzę, że dodają mojej twarzy charakteru. Nigdy jednak nie sły
szałem, żeby ktoś podzielał moją opinię.
Jestem niższy niż bym sobie tego życzył i chudy - większość ludzi po
wiedziałaby, że niedożywiony - bez względu na to, ile jem. Kiedy oglą
dam swoje blade, zgarbione ciało, zastanawiam się, dlaczego jakakolwiek
kobieta chciałaby się obok niego położyć, a co dopiero przytulić. Tak więc
poznawanie kobiet jest dla mnie wyzwaniem. Nie jestem typem faceta,
do którego się chichocze zza baru, którego zabiera się do domu, kiedy
przyjdzie ochota na małe szaleństwo po pijaku. Nie mam do zaoferowa
nia nimbu sławy i opowieści dla koleżanek jak gwiazda rocka, nie mam
też kokainy ani posiadłości, jak wielu innych mężczyzn w Los Angeles.
Wszystko co mam, mam w głowie. A tego nie widać. "
- "Gra" N. Strauss.
Dzięki Paulina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz