środa, 9 listopada 2011

A.

.

9 komentarzy:

  1. nie ma nic złego w męskim płaczu (ani żadnym innym) póki nie jest publiczny ;) nie lubie tego czysto egoistycznie - nie wiem jak sie wtedy zachować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odnośnie zachowywania się publiczni (szczególnie przy obcych) to ja mam w ogóle problem. Ale z doświadczenia wiem (kobiety lubią publicznie płakać) wystarczy przytulić i skłamać "Będzie dobrze". Nie wiem czy na facetów to działa, miałem szczęście nie doświadczyć tego zdarzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem kobieta i nienawidzę publicznie płakać. A kiedy ktoś mnie przytula, to płaczę jeszcze mocniej ;) Jedynym stosownym miejscem do płaczu jest własny pokój

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja mam do Ciebie pytanie, czy bywasz może w szczecinskim inferno, bo sadzac po zdjeciu z facebooka, mozliwe ze Cie widzialam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. uf, to znaczy ze prawie zagadalam do obcej osoby ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A był chociaż ładny? Bo jeśli tak to na pewno nic złego z tej zaczepki by nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  7. może i tak, ale ja jestem nieśmiała i nie zagaduje do obcych ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja nie jestem obcy? Mamy widocznie inne pojęcia "obcy". Ja w ogóle nie lubię ludzi, więc nawet nie próbuje zagadać, po prostu tego nie robię.

    OdpowiedzUsuń